Przed wielkim skokiem

na pokładzie Octotankera
Fot. Piotr Tubis
Członkowie zespołu Octotanker podczas koncertu skąpanego w intensywnym zielonym świetle i gęstej mgiełce scenicznej. Na pierwszym planie wokalista obsługuje wytwornicę dymu, podczas gdy pozostali muzycy grają w tle. Sylwetki artystów częściowo znikają w kłębach mgły, tworząc tajemniczą i dynamiczną atmosferę występu.

Na granicy wszechświata

Jakby w tej lokalizacji oprócz jednego błyszczącego punktu nie było nic. Wcześniej zielono-pomarańczowe mgławice stanowiły drogowskaz, a nieskończenie wiele świetlnych kropek, niczym tło płótna, szeptało i zdobiło pejzaż. Teraz nic. Zbyt szybko i tak nagle pojawiła się cisza. Chociaż zawsze była, teraz zdaje się krzyczeć. A wszystko jakby dzieje się bez ruchu.

Senna, ale medytacyjna atmosfera otwiera powieki członkom załogi Octotankera. Razem jako całość, na dziesięć minut przed skokiem, postanowili być osobno. Fizycznie. Każdy w swoim małym świecie, który jest wszystkim dla każdego z nich. Przed wielkim poznaniem, które ma nastąpić za chwilę. Muszą pożegnać obecne, aby stawić czoła nowemu.

Kurs wyznaczony

Wszelkie urządzenia strojące i wytyczające kurs głoszą – dotarłeś do celu. Tak właśnie, stojąc przed widokiem rozciągającym się za kosmicznymi bulajami, wygląda nawigator. Na mostku statku kosmicznego, z uniesioną głową mimo obaw, jest gotowy, aby zmierzyć się z nieustannie nadchodzącym. Nie wie, co go czeka, mimo to stara się nakreślić możliwe opcje realizacji planu. Tak naprawdę jedyne, co Rafał wie, to że za dziesięć minut będzie wraz z załogą… i to mu wystarczy.

Fot. Piotr Tubis. Po prawej: grafika koncepcyjna wygenerowana przez ChatGPT

Wśród rzeczy prostych

W centrum, niedaleko mostka, coraz ciaśniejsze korytarze prowadzą do jednego, najmniejszego pokoju w całym statku. Wewnątrz, wśród drewnianych szczotek i mopów do podłogi, siedzi człowiek odpowiadający za porządek. Ze spokojnym – jakby wynikającym z wiedzy o tym, co nastąpi – wyrazem twarzy rozmyśla, szarpiąc za struny instrumentu zabranego z Ziemi. Wojtek jest gotowy na zmiany. Świadomy tego, że zmieniamy się nieustannie, czeka, aż wyruszy w kolejną podróż. W nieznane.

Fot. Piotr Tubis. Po prawej: grafika koncepcyjna wygenerowana przez ChatGPT

Ostatni komunikat

– Sygnał ostrzegawczy, sygnał ostrzegawczy… sygnał ostrzegawczy…

Przez interkom wybrzmiewa głos kogoś, kto strzeże dźwięku przemierzającego najskrytsze zakątki statku kosmicznego w jego gumowych przewodach. Zapowiada, że statek się zatrzymał. Od momentu wybrzmienia jego słów załoga wie, że czas na koniec. Ostatni etap podróży Marcin obwieszcza dziesięciominutową przerwą i chwilą refleksji przed ostatecznością. Bierze wdech i, zapisując literami nieznanego alfabetu stosy kartek, odkłada mikrofon.

Fot. Piotr Tubis. Po prawej: grafika koncepcyjna wygenerowana przez ChatGPT

Fundament załogi

Piętro niżej gęsta para wypływająca spod drzwi niesie piękny zapach, ale i nutę tajemnicy. Każdy na pokładzie jest ciekaw, co dzieje się za drzwiami, zza których stukot, brzdęk i metaliczny trzask zwiastują sukces. Piotrek – siedzący pośród stojących – trzymając w rękach narzędzia, tworzy podstawę. Podkład dla głodnej załogi, dzięki któremu wszyscy znajdują się w jednym miejscu, w tym samym czasie, razem. Teraz, w tej chwili samotności, trzyma i wpatruje się w zdjęcie, z całych sił nie chcąc zapomnieć.

Fot. Piotr Tubis. Po prawej: grafika koncepcyjna wygenerowana przez ChatGPT

Serce Octotankera

W gorącym sercu, na samym dole, gdzie gęstym nurtem płynie lawa, na ostatnią chwilę dosypuje do pieca maszynista. Rezonujący ogień otula całą bryłę statku kosmicznego Octotanker, dając załodze poczucie schronienia nawet w najdalszych zakątkach wszechświata. Tomek, nieustannie i bez przerwy, z zamkniętymi oczami rytmicznie wykonujący swe czynności, dba o to, aby nikt z tutejszych nie poczuł się obco.

Fot. Piotr Tubis. Po prawej: grafika koncepcyjna wygenerowana przez ChatGPT

Do skoku pozostało dziesięć minut

Wystarczająco dużo, by się pożegnać. Zbyt mało, by zawrócić. Za dziesięć minut wszystko się zmieni. Załoga opuści znane gwiazdy, znane dźwięki i znane odpowiedzi. Pozostanie tylko podróż. A może właśnie o niej opowiada Octotanker – o ludziach próbujących odnaleźć sens pośród ciszy, ciężaru i niepewności. Jeśli chcesz wejść na pokład i poznać historię tej wrocławskiej formacji doom metalowej, obejrzyj reportaż. To podróż przez muzykę, emocje i świat ludzi, którzy postanowili zamienić codzienność we własny wszechświat.